26 listopad

zupelny brak plodnosci udalo mi sie wypelnic bezplodnoscia. zaatakowany, metalnie zgwalcony, zamkniety podczas odnajdywania swiatlosci. dzieki uprzejmosci Pani A z 294 .
24 listopad

bezsennosc...
23 listopad
sa rzeczy, ktore nie powinny ujrzec swiatla dziennego. sa jednak rzeczy, ktore nie powinny ujrzec swiatla dziennego, ale powiazana z ta rzecza historia nadaje jej tak ogromnego, razacego blasku, ze nie sposob by nie wyplynela na powierzchnie.. zapowiadajacy sie dzien uratowala Pani z lokalu (tych z serii kawa i ciastko), ktora wylala wrzatek na moje spodnie w najlepszym ich fragmencie (tam gdzie lacza sie nogawki) i moglem spokojnie w glebi duszy wrocic do dawnych czasow, w ktorych przeszywajaca wilgoc byla jedynym objawem prawdziwej wolnosci...
21 listopad


nasladujac kogos zdradzam samego siebie, zdradzajac samego samego siebie jestem soba...
wkradla sie dzis tandeta, kicz, beznadzieja.. sam fakt obudzenia sie o 14 przewazyl nad istota dzisjeszego dnia. grunt, ze jest gdzie to wykrzyczec i jest mozliwosc irytowania gdziekolwiek, czymkolwiek..
20 listopad


nie ma co ukrywac, spadamy coraz niczej..
12 listopad x2
zatesknilem za trawa, bo co prawda wiosna na mnie nie dziala, ale lepsze slonce niz deszcz.
8 litopad - frenezja jazzu
7 litopad - pierwsze spojrzenie przez szklo