środa, grudnia 27, 2006

26 grudzien





jesli mam przeczucie to tylko w swieta badz przed swietami, ale zawsze ogranicza sie do tego samego. zawsze mam wrazenie ze te swieta beda fatalne i zawsze sie sprawdza moja wrozba. natomiast wczoraj dzien przeszedl samego siebie. juz od rana nie zapowiadal sie rozowo i nic nie szlo po mojej mysli. najpierw przymusowe odwiedziny u ksiedza proboszcza zakonczyl ray charles w samochodzie, z ktorego wysiadajac musialem skosztowac cudownych potraw i to mnie zgubilo jak sie pozniej okazalo. swieta, swieta.. skojarzenie? karp? zakupy? choinka? jesli swieta to zawsze w samochodzie, jesli zakupy to tylko na stacji bp. nawet zyczenia te same: do pelna.

piątek, grudnia 22, 2006

22 grudzien





zaczelo sie, swieta, swieta.. komercyjne stacje rozczulaja mnie, perspektywa jutra przytlacza i w calym tym metliku nawet sasiadka daje sie we znaki. ostatni czas byl okresem zbiegu okolicznosci, dziwnych porankow i dobrych wiadomosci. czuje sie jakbym sie juz ozenil. rozczulaja mnie zabawki choinkowe, dostaje bielizne i winyle, a lampka szampana jest ukoronowaniem moich odczuc. czy to juz? czy od teraz bede gnil i sprzeczal sie z sasiadka? czy sylwester na promie jest juz zbyt egzotyczny? eh.. byle do maja..

wtorek, grudnia 05, 2006

5 grudzien



po doznanym szoku i dlugiej walce z samym soba postanowilem dac temu wszystkiemu kres. mokolajowi mowie stop! oto co znajdzie w moim oknie, specjalnie dla niego troche fotoszopa, niech ma za te wszystkie lata, choc koncepcja sie nie zmienila. brak mozliwosci wyjscia z domu zmusil mnie do odgrzania starego szitu.

sobota, grudnia 02, 2006

2 grudzien



















caly dzien zaczal sie na 359 kilometrze mojej drugiej matki, a wlasciwie to zaczal sie fatalnie. na szczescie znalazla sie chwila kiedy moglem spokojnie wypalic papierosa patrzac na wisle. ciezko strescic cokolwiek.. pozdrawiam fanow "uwaga pirat", przepraszam, ze nie pomachalem wam, moze nastepnym razem..