niedziela, lutego 25, 2007

25 luty



moment zasypiania zawsze jest chwila na refleksje. znow wszystkie ptaki powrocily do gniazda, ale tym razem pojawil sie ktos jeszcze. jakie to uczucie? zawsze tylko ja, ona, ona.. teraz jeszcze doszedl maly szkrab, ktory swoim bieganiem, smiechem i krzykiem zaprowadzil nowy lad.. wszystko jakby ustalo, stracilo swoje znaczenie.. wigilia to mit, nie mamy mozliwosci odczucia pojawienia sie kogos waznego, a przyjazd calineczki to fakt. przez caly czas nie moglem sie nadziwic i poswiecilem status uczestnika i przyjalem forme obserwatora. po 22 latach nie zrozumialem niczego, nie poznalem nikogo.. wszyscy jakby odzyli na nowo... no moze nie wszyscy..

wtorek, lutego 20, 2007

20 luty



przyjechala mala radosna i ruchliwa osobka na sniadanie i mi tak ciezko bylo sie w tym odnalezc. mam jej mowic,
ze jestem wujkiem? kiedy ja bardziej jej bratem sie czuje..
chyba z nas wszystkich tylko ona ma zdrowe podejscie do zycia.. i jej niezmeczone oczy..

środa, lutego 07, 2007

7 luty



juz nawet nie brodze juz stoje, a to za sprawa emigracji aparatu z moich rak, ale juz za dwa tygodnie wraca.
ze starego zdjecia wykorzystalem luke w pracy spowodowana braku net'u by zaglebic sie w widelki.
paskudne sa, oj paskudne.. bo sesja..

'na gorze roze, na dole wioska,
dobry kolego daj papieroska..'